Peanatema (2009) [ książka ]
Informacje wydawnicze
| Tytuł oryginału: | Anathem |
| Autor: | Neal Stephenson |
| Pierwsze wydanie | 2008 |
| Okładka wydania: | |
| Ilustracja na okładce | Irek Konior |
| Tłumacz wydania: | Wojciech Szypuła |
| Wydawnictwo: | MAG |
| Rok wydania: | 2009 |
| Wydanie: | 1 |
| ISBN: | 9788374801263 |
| Stron: | 960 |
| Rodzaj okładki: | twarda z obwolutą |
| Wymiary (mm): | 150x225 |
| Data wydania: | 2009-10-21 |
| Rodzaj książki: | powieść |
| Rodzaj literacki: | science fiction |
| Recenzja: | Zaginiona-biblioteka, Zaginiona-biblioteka |
| Średnia ocena czytelników: | 5.9 (11) |
Opis wydawcy
Neal Stephenson nie rozczarowuje. Mimo że ma już ugruntowaną pozycję, niczego nie musi udowadniać i z powodzeniem mógłby do końca życia produkować kolejne wersje swoich najpopularniejszych książek, on wciąż niestrudzenie bada intelektualne narzędzia, za pomocą których człowiek usiłuje oswoić rzeczywistość i szuka nowych sposobów na przełożenie ich na język literatury. Najnowsza próba zmierzenia się z jego ulubionym tematem nosi tytuł „Peanatema”. Grunt pod „Peanatemę” Stephenson przygotował monumentalną trylogią „Cykl Barokowy”, w której odsłania przed czytelnikiem moment narodzin nowożytnej nauki i racjonalnego świata cywilizacji Zachodu. Stephenson skupił się na odnalezieniu prawdziwych fundamentów XXI wiecznej cywilizacji Zachodu zbudowanej dzięki racjonalnemu opisowi rzeczywistości narzuconemu w epoce Baroku przez ludzi takich jak Newton czy Leibniz i uporządkował te nowe zdobycze ludzkiej myśli, nowe idee i prądy filozoficzne, które ją ukształtowały. Już w „Cyklu Barokowym” widać proces odwrotu autora od nowoczesnych technologii i skoncentrowanie się na człowieku i potędze ludzkiego umysłu. „Peanatema” stanowi ukoronowanie tego procesu. Stephenson opisał tu badaczy, filozofów, naukowcy, którzy zostali zamknięci w zakonach i pozbawieni dostępu do komputerów, akceleratorów cząstek oraz reszty niezbędnego ustrojstwa, lecz nie zaprzestali swoich badań. Opracowali nowe metody pracy, równie dobre, a może nawet lepsze od starych, bo działające wyłącznie w oparciu o wszechstronne możliwości psychofizycznego instrumentarium człowieka. Tym samym Stephenson zdaje się mówić wprost – jedyną technologią, którą warto rozwijać jest człowiek. Tytuł „Peanatema” powstał z połączenia dwóch słów: pean (hymn pochwalny, lub pieśń dziękczynna) i anatema (klątwa, albo ostre potępienie), co razem daje słowo, które pięknie oddaje ambiwalentny stosunek człowieka do własnego umysłu, bo łączy w sobie pochwałę i przekleństwo jego możliwości. Oczywiście u Stephensona więcej jest tego pierwszego, w czym jego książka również przypomina klasyczną powieść SF, ale odartą z dawnej naiwności i zrestartowaną w nowej formule. Formule na miarę XXI wieku.

